Pomiędzy wyborami...
Cóż, jak dla mnie wygrała lewica.
Dlaczego? Bo mimo, iż jasnym było, że Napieralski nie wygra, to 14% poparcia tych którzy poszli, pokazuje jak wielu chce lewicowości!
Zważcie, że wielu z tych co poszło głosować, myślało - i tak Napieralski nie wygra, to dam głos na... no i dlatego wyniki są jakie są.
Teraz Kaczyński zewrze szyki na wojnę o głosy na siebie, myślę, że w weekend to poczujemy.
Dodatkowo jak ktoś coś kojarzy z astrologii, to w weekend będzie bardzo silna pełnia w raku, tworząca wielki krzyż, gdzie na osiach będzie Słońce - księżyc z plutonem - saturn - jowisz z uranem! To będzie 26ego i na te dni popatrzcie co się na świecie zadzieje, myślę, że pozytywnych newsów za wiele to nie przeczytamy.
I podsumowując, mimo, że elektorat lewicowy pójdzie przeciw Kaczyńskiemu, to wcale nie pójdzie z miłości do Komorowskiego! Bo obaj to i tak dla nas jak wybór między dżumą a cholerą..
Ale prezydenta mieć jakiegoś trzeba i może to szok ale popieram aby wybrano Kaczyńskiego, złudnie licząc na to, że ludzie w końcu zobaczą jak im źle!
Złudna to nadzieja z racji hołdowania u nas martyrologii i ciągłego rozszarpywania ran i życia tym co już było, na tym właśnie jedzie Kaczor..
Ale co będzie pokażą nam 4 lipcowe wybory, tymczasem mogę już powiedzieć, że jestem właścicielem swojej firmy "Bassma" s.c. gdzie razem ze swoją wspólniczką będziemy wam ofiarować gamę usług i wrażeń, ale co i jak będziemy robić, to wam już szczegółowo napiszę następnym razem. Teraz tylko takie małe info, aby było wiadomo, że Darka na coś stać i nie jest tylko skamlącym małym chłopcem narzekającym, że mu się źle żyje! jasne teraz to będą obowiązki, ale to sama przyjemność wiedzieć, że pracuje się samemu dla siebie!
- Bóg nas zbawi - Biblia / Windows się nie wiesza - Microsoft...-
21.06.2010
7.06.2010
Nasz realizm.
Patrząc na naszą rzeczywistość, ciśnie mi się pod klawisze kilka nowych rzeczy jakimi chcę się podzielić.
Pierwsza z nich, to utwierdzenie się jacy jesteśmy patologiczni i to bez wyjątku, ja też! Tyle, że ja mam na to żółte papiery i swój zespół paranoidalny, a większość z was jest lub będzie pod 'opieką' psychiatry.
Jestem jeszcze w Radomiu i tak - ludzie wokół się żrą na potęgę, ze mną też, idę do swej ciotki a tam moja siostra regularnie bije się ze swoim synem, bo ten napuszczony przez swego chorego ojca, kontroluje mamusię aby ta nie miała swego życia, bo ona odgórnie "przynależy" do tych facetów! No kochani - Islam przy tym to pikuś...
Każdy z nas ma w sobie zakorzenione cechy apodyktyczności i tego, że ktoś do nas 'należy' a to bzdura, nikt do nikogo nie należy i to jego wolna wola, że się nam chce poddać, najczęściej z jakichś wymiernych korzyści dla siebie, prosta ekonomia życia.
Mamy zwykle w życiu dwie postawy. Jedna to typowe (dla mnie) racjonalne myślenie, które patrzy na fakty i umie z nich wyciągnąć wnioski, rozumie prawa rządzące światem i relacjami międzyludzkimi i szanuje wszystko wokół. Ale niestety dominującą jest inna postawa, typowej osoby wierzącej w cuda i to, że jakoś to będzie, takie myślenie magiczno-religijno-życzeniowe. XXI-wieczny zabobon. W tej postawie nie ma racjonalizmu, tylko takie spojrzenie nie wykraczające poza własne korzyści.
Już nie chce nawiązywać do Smoleńska, gdzie przez Lecha zginęła cała śmietanka naszej polityki, bo to było myślenie Lecha, że kto jak kto, ale ON nie może się spóźnić na ważną mszę na której może napluć jadem nienawiści na Rosjan, skutki jak widzicie, są opłakane.
Ale weźmy inny aktualny temat - polskie powodzie. Dlaczego nie pomyślano, że powodzie są cykliczne i kto wydał pozwolenia dla tych ludzi co się pobudowali w pobliżu rozlewisk wiosennych? To oni powinni odpowiadać za te wszystkie nieszczęścia! Ale co tam, u nas myśli się - była raz jakaś powódź i już nigdy nie będzie, no i za taką krótkowzroczność teraz wszyscy zapłacimy (no może jak zawsze, poza polskim klerem, który nie dał nic na powodzian, a papież dał 50 tyś euro! Które i tak zabrała polska kuria...)
Na bardziej przyziemnym poletku, taki sposób myślenia dotyczy naszych związków.
Wchodzimy w nie z nastawieniem - ten(ta) jedyna i do końca życia, taki obraz strasznie spacza naszą rzeczywistość, bo nie patrzymy, że ta druga osoba ma swoją wizję świata, swe potrzeby i jest kimś innym niż sami sobie to wyobrażamy, no i wychodzą kwiatki, że żyje się w chorych związkach, bo religia i nasza zaborczość nakazuje nam budowanie relacji na złudzie wyłączności sexualnej. A życie i biologia pokazują, że wierność to niewielki % wszystkich związków, ale czy ktoś się do tego otwarcie przyzna!? Nigdy, bo byłby oczerniany przez demagogów i hipokrytów jakich mamy masę wokoło. Takie myślenie jest równie nierealne jak UFO, dlatego szanujcie się nawzajem i swe potrzeby, postarajcie się być mniej zazdrośni i po prostu kochajcie innych, nie jak siebie samego, bo to bzdura, tylko jako kogoś, kto daje wam samego siebie i za to należy mu się bardzo wiele szacunku.
- Jeśli naprawdę kogoś kochasz, to najważniejsza rzecz jaką jej możesz dać, to - wolność.-
Pierwsza z nich, to utwierdzenie się jacy jesteśmy patologiczni i to bez wyjątku, ja też! Tyle, że ja mam na to żółte papiery i swój zespół paranoidalny, a większość z was jest lub będzie pod 'opieką' psychiatry.
Jestem jeszcze w Radomiu i tak - ludzie wokół się żrą na potęgę, ze mną też, idę do swej ciotki a tam moja siostra regularnie bije się ze swoim synem, bo ten napuszczony przez swego chorego ojca, kontroluje mamusię aby ta nie miała swego życia, bo ona odgórnie "przynależy" do tych facetów! No kochani - Islam przy tym to pikuś...
Każdy z nas ma w sobie zakorzenione cechy apodyktyczności i tego, że ktoś do nas 'należy' a to bzdura, nikt do nikogo nie należy i to jego wolna wola, że się nam chce poddać, najczęściej z jakichś wymiernych korzyści dla siebie, prosta ekonomia życia.
Mamy zwykle w życiu dwie postawy. Jedna to typowe (dla mnie) racjonalne myślenie, które patrzy na fakty i umie z nich wyciągnąć wnioski, rozumie prawa rządzące światem i relacjami międzyludzkimi i szanuje wszystko wokół. Ale niestety dominującą jest inna postawa, typowej osoby wierzącej w cuda i to, że jakoś to będzie, takie myślenie magiczno-religijno-życzeniowe. XXI-wieczny zabobon. W tej postawie nie ma racjonalizmu, tylko takie spojrzenie nie wykraczające poza własne korzyści.
Już nie chce nawiązywać do Smoleńska, gdzie przez Lecha zginęła cała śmietanka naszej polityki, bo to było myślenie Lecha, że kto jak kto, ale ON nie może się spóźnić na ważną mszę na której może napluć jadem nienawiści na Rosjan, skutki jak widzicie, są opłakane.
Ale weźmy inny aktualny temat - polskie powodzie. Dlaczego nie pomyślano, że powodzie są cykliczne i kto wydał pozwolenia dla tych ludzi co się pobudowali w pobliżu rozlewisk wiosennych? To oni powinni odpowiadać za te wszystkie nieszczęścia! Ale co tam, u nas myśli się - była raz jakaś powódź i już nigdy nie będzie, no i za taką krótkowzroczność teraz wszyscy zapłacimy (no może jak zawsze, poza polskim klerem, który nie dał nic na powodzian, a papież dał 50 tyś euro! Które i tak zabrała polska kuria...)
Na bardziej przyziemnym poletku, taki sposób myślenia dotyczy naszych związków.
Wchodzimy w nie z nastawieniem - ten(ta) jedyna i do końca życia, taki obraz strasznie spacza naszą rzeczywistość, bo nie patrzymy, że ta druga osoba ma swoją wizję świata, swe potrzeby i jest kimś innym niż sami sobie to wyobrażamy, no i wychodzą kwiatki, że żyje się w chorych związkach, bo religia i nasza zaborczość nakazuje nam budowanie relacji na złudzie wyłączności sexualnej. A życie i biologia pokazują, że wierność to niewielki % wszystkich związków, ale czy ktoś się do tego otwarcie przyzna!? Nigdy, bo byłby oczerniany przez demagogów i hipokrytów jakich mamy masę wokoło. Takie myślenie jest równie nierealne jak UFO, dlatego szanujcie się nawzajem i swe potrzeby, postarajcie się być mniej zazdrośni i po prostu kochajcie innych, nie jak siebie samego, bo to bzdura, tylko jako kogoś, kto daje wam samego siebie i za to należy mu się bardzo wiele szacunku.
- Jeśli naprawdę kogoś kochasz, to najważniejsza rzecz jaką jej możesz dać, to - wolność.-
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)