31.03.2008

Moj drogi dzienniczku..

Dawno ci nic nie napisalem, ale czas to naprawic..

Przez ten czas troche sie pozmienialo, czuje ze bardziej stanąlem na nogach,i jakos patrze w przyszlosc z optymizmem..
Postanowilem ze narazie zostaje w Lodzi i zabieram sie za prace nad sekcja, przy okazji mam nad soba pewna muze ktora mnie do tego mobilizuje..
Niestety moj pobyt na seminarium swiatecznym byl doslownie przesr..dzieki pewnemu kebabowi, ktory utrzymywal bol mojego brzucha przez 4 dni..tak ze moglem sobie popatrzec jak inni cwicza..no ale teraz juz jest lepiej..
Klopoty mieszkaniowe zmienily sie na problem z wyborem, gdzie mam mieszkac, choc najtaniej jak narazie mi wychodzi nadal pomieszkiwanie w pracy..btw.mialem rozmowe z szefem, ze chce mnie w koncu zatrudnic, co prawda patrze na to z duza ostroznoscia, ale..zobaczymy.
Mama do mnie zadzwonila, ze jestem wlascicielem mieszkanka w Radomiu, wiec jak cos to mam gdzie sie podziac :D

-Zastanawiałem się, dlaczego nikt nic nie zrobił. Wtedy uświadomiłem sobie, że ja jestem tym nikim.-

12.03.2008

Nowosci

Pokrótce, bo nie lubicie jak pisze dlugie posty..ja tez dlugich postów nie lubie, bo pojesc nie mozna..
Pierwsza rzecz, jakis czas temu trafilem na kolejny wyklad buddyjski z Karolem Slęczkiem.. no żeby nie fajne towarzystwo to wyklad nt.Jak umysl postrzega swiat, byl jakby ten umysl mial postrzegać swiet po flaszce..czyli chaos, nieumiejetnosc odpowiedzi na pytania, monotonny ton glosu i co mnie najbardziej razi - robienie sie na Olego i taka pseudoharyzma.. reasumując - jakbym tam poszedl nie bedąc buddystą to tak samo bym wyszedl i to z lekkim niesmakiem..
W weekend było seminarium z Rafałem..niestety ale ludzi nie dotrzymywali kroku, co do tego co Rafal chcial przekazac, no ale cóż tak bywa, tym bardziej ze z Lodzi byli w sumie tylko poczatkujacy lub z naszego ESKK jak to ja mówie, czyli nasi korespondencyjni mistrzowie Aikido.Ale wszystko dobrze poszło i bardzo mi miło bylo ze Czester tak sie zająl przyjezdnymi, prawie ze swoim sercem na talerzu ;-)

Dla pewnego kontarastu opowiem wam o doznaniach z jednego dnia u mnie..
W empiku wpadlem na artykul o umusłach zwierzat i bylem w szoku, ze taka osmiornica - bezkregowiec, potrafi sie bawic; papuga Żako, rozumie pojęcie zera a lemury potrafią rozwiazywać ciągi liczbowe..jakby kto mial skan tego artykulu to jestem chetny..tak ze to co kosciol wciska o wyzszosci to ciut nie trybi i dla kontrastu..
Tego samego dnia czytam pospolity Express..i co czytam.. tata sie chwali, że powyrzucał z domu wszystkie książki K. Maya o Winnetou itp..a dlaczego??? Bo nie chce aby jego dziecko uczyło sie o pomocy, współczuciu i przyjażni, bo czasy teraz takie, ze obawia się czy syn bedzie odpowiednio twardy...



...to powyzej to moj komentarz..

Nawet wobec tego co napisałem to chyba nijakie motto nie pasuje...