10.04.2010

Żałoba Narodowa

Dziś krótko i na temat.

Myślę, iż pomimo zapewnień i słowotoku księży z radia i Tv, to ten wypadek tym bardziej uświadomił mi, że Boga po prostu - nie ma.
I druga sprawa, myślę, że tak jak umierał Wojtyła, to na chwilę bratały sie kluby piłkarskie, politycy itp. To i tak po paru dniach wracało wszystko do status quo, i niestety teraz też tak będzie, że niczego ta tragedia nas nie nauczy i nie zmieni sposobów myślenia prostych polaczków.

Ale, Cześć Ich Pamięci!

6.04.2010

Cieczka po Karolku

Co prawda, jak ktoś czyta moje archiwum, to znajdzie mój tekst na temat rocznicy śmierci JP 2.
Ale chciałbym tu jeszcze wrócić do tego tematu.
Chciałbym wam uświadomić, zanim przejdę do człowieka jakim był Karol, to, że ja nie walczę z religią, bo z czymś co jest wprost wbudowane w nasze jestestwo, to byłaby walka z wiatrakami.
My religie mamy wprost ewolucyjnie wbudowaną w nasz mózg, bo religia wzmacnia nasze więzi stadne, a indywidualnie sami potrzebujemy przewodnika stada (niekoniecznie materialnego), który nam wskaże cele i priorytety. Ale na szczęście ewolucja cały czas działa i w tej chwili już ok. 30% społeczeństwa, nie ma tak rozbudowanej tej części skroniowej w której znajduje się pojęcie religii i oby tak dalej.
To z czym ja walczę, to jest bezduszność wszelkich, nie tylko katolickich, „duchownych”, widzenie tylko miłości do pieniądza i naigrywanie się z prostych ludzi. No czasem ci kaznodzieje, są święcie przekonani, iż głoszą prawdy i pomagają innym, ale to wynik długotrwałego prania mózgu w klasztorach przez chierarchów danej sekty (wg. wszelkich systemów rozpoznawania, co jest sektą a co ruchem religijnym – katolicyzm jak najbardziej sektą jest!)
A znów to co mnie drażni u tych prostych ludzi, to bezkrytyczne przyjmowanie największych bredni i wprost wysławianie pod niebiosa rzeczy, które nie są żadnymi „cudami” tylko przypadkami, ewentualnie, wystarczyłaby podstawowa szkolna wiedza, aby zrozumieć, że jesteśmy robieni w jajo. Ale przecież szkola nie jest po to aby óczyć!
Wiedzę czerpie się z tego co nas emocjonuje, co nas interesuje, co może dać nam coś konkretnego, dlatego popatrzcie sami co się zwykle studiuje...
No ale dość trucia.
Z okazji 5 rocznicy Karolowi życzył bym:
Aby wciąż podnosił poziom swego ego, bo to pozytywnie wpływa na polskie niskie poczucie wartości i przez to poszukiwanie ideałów i wzorców gdziekolwiek.
Aby wciąż ukrywał rzeszę pedofilów i innych zboczeńców w sutannach, bo mu to świetnie szło.
Aby jego hipokryzja wciąż rosła i rozlewała się szerokim strumieniem wokół jego osoby.
Aby, tak jak i mnie, uzdrowił jak najwięcej osób z chęci bycia katolikami.
Aby emanował swą pychą, egoizmem i wstecznictwem, udając że jego droga to działalność na rzecz pojednania kościołów i szerzenia pokoju.
Aby nadal zakazywał używania gumek i dzieki temu dawał pracę zakładom pogrzebowym i szpitalom, które muszą się borykać z plagą Aids.
Aby wraz z muzułmanami nadal gorliwie umniejszał do instrumentalnego, traktowanie i szanowanie kobiet.
Aby innym księżom dał zasmakować tego samego owocu, jaki sam smakował ze swą wieloletnią przyjaciółką, z która uprawiał sex i to mimo, iż ona była mężatką!
Aby leki na Parkinsona jakie używał przynosiły mu ulgę i aby pamiętał iż to co jest mu wstrzykiwane, to serum z niemowlęcych ludzkich embrionów.
Aby jego „dzieła” były kiedykolwiek inaczej potraktowane niż zapchajdziura na półce z albumami i książkami, bo czytać się niestety tego nie da.
Aby nadal sławił swoje populistyczne ludzkie oblicze przez żarcie wadowickich kremówek
Aby...

- Kiedyś łotry wisiały na krzyżach. Teraz krzyże wiszą na łotrach. -

31.03.2010

Kwietniowe święta

Najpierw nasz Prima Aprilis. Przypuszcza się, że powstał w okolicach 1564 roku, kiedy to Karol IX zreformował kalendarz. Zmieniając dzień z pierwszego kwietnia, na 1 stycznia, co było powodem wielu nieporozumień i tak to pozostało. Dla porządku, katolicy musieli też jakoś zasymilować do siebie to święto, więc wymyślili, ze 1 kwietnia to data urodzin biblijnego Judasza.

A teraz Świeta Wielkanocne i ich symbolika, głównie astrologiczna.
Nie wiem na jakim poziomie wiecie cokolwiek o Astrologii, ale najważniejsze jest to, że astrologia pokazuje cykle w jakich żyjemy i przed wiosennym zrównaniem dnia z nocą, jest znak Ryb, symbolicznie mówiący o oczekiwaniu, pokucie, zadumie i spojrzeniu wewnątrz siebie. I właśnie te dni kiedy jest na niebie dominująca faza Ryb, chrześcijanie obchodzą 40 dniowy post jako symbol umartwienia i współczucia naczelnemu rybiemu symbolowi, czyli Jezusowi. Patrząc już racjonalnie, to luty jest natrudniejszym miesiącem i sama przyroda nakazuje nam zaciśnięcie pasa przed wiosną. Ale symbolika dodaje znaczenia i ważności tego co robimy.
W Grecji w tym czasie obchodzono święta wyjścia Persefony ze świata podziemnego Hadesa.
W ogóle data świąt jest ruchoma, bo jest wyliczana astrologicznie-następuje zrównanie dnia z nocą, co jest prawdziwym biologicznym i astronomicznym Nowym Rokiem i wejściem Słońca w fazę znaku Barana. I od tego czasu czeka się na najbliżsżą pełnię...
Teraz każdy ze dni świątecznych i taka pobieżna symbolika:
Wielki czwartek, to astrologiczny hołd całemu zodiakowi, bo wtedy biskupi w kosciołach symbolicznie obmywają stopy (stopy są związane z astrol. Fazą Ryb) – 12-tu (ilość znaków zodiaku) starcom.
W piątek nastepuje faza jakby zamknięcia całego cyklu, kiedy to symbolicznie składa się Jezusa do grobu, podobnie było w starożytnej Grecji, kiedy to składano dary z ludzi Hadesowi.
Sobota, to dzień plonów, poświęcało się kiedyś pokarmy przy wspólnej plemiennej uczcie, a póżniej przejął to kościół i święci się święconka.
Pokrótce symbolika niektórych przedmiotów:
Palma – niby symbol zwycięskiego wjazdu jezusa do Jerozolimy. Ale bardziej symbolizuje odradzanie się życia, bo palma jak u nas choinki, jest wiecznie zielona. Jest też inna symbolika. Palma to inaczej nasz kłos, a Kłos to główna gwiazda w gwiazdozbiorze Panny, która jest opozycyjna do Ryb i jest to życzenie aby za pól roku, w czasie dominacji fazy Panny mieć żyzne plony.
Jajko – symbol życia i wszechświata. Pisanki kładziono na grobach zmarłych jako symbol wiary w ich zmartwychwstanie.
Baranek – został przejęty przez kościół jako symbol ofiary, a tak naprawdę jest jak i jajko, symbolem odrodzenia się świata i wiosny.
Sól – jako amulet odstraszający zło.
Zajączek – to typowy element seksualny, jako symbol płodności. A tzw. Zajączek jako prezent, przybył do nas z niemiec, gdzie obdarowywano dzieci słodyczami.

Ale wracając do symboliki dni świątecznych. Sobota. Po poświęceniu nastepowała tradycyjna biesiada z dzieleniem się jajkiem jako symbolem życia.
A wieczorem było to święto żywiołów ognia i wody. Kapłan rozpalał ognisko, od którego rozpalał Paschał, który uroczyście wnoszono do kościoła i tam nastepowała część związana z żywiołem wody, bo każdy był skrapiany wodą na znak wyrzeczenia się Szatana.
Poniedziałek – to dwa oddzielne święta. Śmigus – od smagania się nawzajem wierzbową gałążką na znak odrodzenia życia i witalności. Dyngus – od wymuszania datków od gospodarzy pod groźbą oblania wodą. No i jasne, że sam śmigus był jawnym okazaniem, wzajemnego zainteresowania seksualnego między młodzieżą, bo nie oblanie jakiejś panny było wielkim dyshonorem i dramatem. No i tak dla porządku, jak to katolicy tłumaczą – że woda była oczyszczeniem z grzechów i że chodzi o wodę wypływającą z rany na boku ukrzyżowanego Jezusa.

Piszę to tak po to abyście chociaż mieli pojęcie jak wielka ilość symboli jest wokół was, tylko warto na to popatrzeć i zastanowić się co i dlaczego.
Bawcie się dobrze przy pisankach i barankach a ja wypiję też wasze zdrowie!

- Co człowiek sam sobie zrobi, to tego najgorszy wróg nie wymyśli...-

28.03.2010

Namiastka o stereotypach...

Na początek wrócę już mam nadzieję, po raz ostatni do wyrzutów jakie mi prawi Piotrek, mój znajomy, bo nie uważa się za kogoś bardziej znajomego, choć w szkole siedzieliśmy w jednej ławce.
A że sprawa jest poważna i nie dotyczy tylko jego, ale i wielu innych osób, więc , mimo, iż piszę jakby do niego, to dotyczyć to może również innych osób.
Chodzi właśnie o stereotypy jakimi myślimy, i żeby nie było, ja też nie raz byłem zszokowany zachowaniem jakiejś osoby, ale to jest tylko wynik, moich urojeń stereotypowych w mojej główce, na czyjś temat.
To co napiszę jest dość długie, tak, że bądźcie na to przygotowani, lub sobie darujcie dalszy mój wywód.
Ad rem. Więc drogi Piotrku, oraz inni. To co o mnie myślicie i piszecie między sobą i do mnie, naprawdę nie jest w stanie mnie obrazić, bo tak to sam bym musiał się obrazić na siebie, że dałem się ponieść uwagom takich osób jak Wy..nie wiem, może was podnieca, takie zachowanie: - wejdę na bloga, zobaczę co napisał i do czego by się tu przypieprzyć..O! Jest! I tak mu dowalę, że mu w pięty pójdzie! Oooo i jak mi teraz dobrze, bo ja jestem taki a taki, mam to i to, a on… ma takie beznadziejne życie, ale co tam, jeszcze jeden cios z liścia ode mnie mu nie zaszkodzi, a może się nawróci zacznie myśleć tak jak JA!? Ale przecież to burak, więc i tak jestem ponad nim..
A może nie potrafisz(cie) żyć bez plotki i pomówień, bo macie żeńskie mózgi i musicie komuś matkować i być mentorem, to sorry, walcie się i szukajcie gdzieś indziej, bo tak jak Piotrka, nie stać was nawet na proponowane spotkanie aby pogadać w cztery oczy i spokojnie sobie wyjaśnić animozje? Rozumiem, i pamiętam, jak Piotrek miał ciosane kołki na głowie przez żonę, bo się za długo przyglądał sąsiadce. I pewnie dlatego nie mógł biedaczek jednak się wyrwać z domu…
Większość żyje pod presją matriarchatu, bo tak to nie potrafiliby się usamodzielnić i w imię spokoju własnego sumienia i brzucha, pozwalają aby żona mu wydzieliła ile piwa może wypić, bo on już jest alkoholikiem! A co się dziwić, że tym alkoholikiem stają się faceci, bo poddają się tzw. modelowi rodziny i są tacy dojrzali! A tak naprawdę, popatrzcie na serial -Usta usta-, wczoraj kawałek obejrzałem, każdy facet po dłuższym czasie staje się impotentem z żoną i w głowie myśli o innej bo tak to by mu nawet nie stanął!
To ma być to super życie i stabilizacja!? Guzik prawda! To tylko biologiczny nakaz przetrwania gatunku! Że mnie w odpowiednim momencie, żadna nie złapała za jaja, jak to Piotrek romantycznie ujął!? Złapała i to boleśnie, ale rozeszło się i przynajmniej siebie nie oszukuję! Rozumiem prawo starzenia się, ale mam nadzieję zestarzeć się z klasą. Zresztą co mam gadać z kimś komu się nawet technikum nie chciało skończyć, czy byłeś (to do Piotrka i może to też stereotyp) gdzieś poza zapyziałym Radomiem? Poznałeś dobre i złe strony życia?
Ja mogę żyć tak jak chcę, mam jakieś pasje, poza ściąganiem filmów z sieci, udawaniem, że zajmuje się rodziną i wiarą w Ufo. Owszem mam swoje wzloty i upadki, ale cieszy mnie każdy dzień, robię co chcę i z kim chcę, bzykam kogo chce i jestem szowinistyczną męską świnią.
Co do faktu, że kiedyś napisałem, że kobiety mnie krzywdzą. Kilka osób mi to skomentowało, więc odpowiem na ten temat – znów stereotyp. Napisałem to pod nastrojem chwili. Tak naprawdę to ja je krzywdziłem swoim ego. Sporo przez to swoje ego straciłem, ale już nie żałuję. Na ten temat to myślę, że dużo mogłaby Sylwia, Beata i Ola powiedzieć, ale nie wiem czy zechcą ;-). Ale tzw. Pokutę już zakończyłem i dlatego stałem się taki jaki jestem i potrafię każdej i każdemu powiedzieć w oczy jaki jestem i albo się na takiego jak ja decyduje albo nie. To w ogóle jest plus dla tych kobiet, że nie chciały być ze mną, bo zrozumiały, iż nie założą ze mną takiej rodziny jaką ONE chcą i poszukały sobie innych ofiar. (Niektóre z tych ofiar hi hi znam…), lub wolą wieść takie singlowe życie jak moje, bo są podobne do mnie. Jedne i drugie szanuję i staram się mieć z nimi kontakty, bo nie samym mężem kobieta żyje ;-).
Uważam, że póki w związku jest ta „chemia” to jest wszystko ok., ale później takie osoby powinny się rozstać. A czemu tak się nie dzieje? – Zniewieścienie i brak samodzielności facetów, presja rodziny i znajomych, religia, uprzedzenia, i ten lęk… jak ja sobie sam poradzę!? I tak to się kręci.
Tak, że Piotrek i inni… dajcie mi i sobie spokój, żyjcie swoim biednym życiem, a ja będę żył swoim. Każdy ma swój Matrix i niech już tak pozostanie. Jest tyle innych blogów, które możecie opluć… Peace!

- Motto na dziś: Jezus Cię kocha! Ale wszyscy inni mają Cie za dupka… -

21.03.2010

Newsy

Witam, dziś w reporterskim skrócie..

Nadeszła wiosna, więc ciekawe jakie będą zmiany, uwaga na najbliższą środę, to może być ciężki dzień! A ja nie wiem, czy po raz kolejny nie będę się przeprowadzał, ale jak coś to napiszę więcej.

Wczoraj był o 18.12 Nowy rok i dajcie już spokój, nie chiński, tylko biologiczny i astronomiczno-astrologiczny. Przy okazji, to data drugiego ślubu Grześka, jak zawsze składam życzenia, że nic tak nie cieszy jak cudze nieszczęście, ale myślę, iż w przypadku Grześka to jego pierwsza żona, to naprawdę było nieszczęście! A obecna...zobaczymy...

Po roku czasu udało się nam zwieźć ze Szczecina materace do sekcji, tak że mamy maaase maty do ćwiczeń! :-)

Z moich własnych osiągnięć, muszę się pochwalić osobistym seminarium sobotnim, gdzie przez 6 godzin uczyłem Astrologii i nawet chcą więcej, więc myślę iż było oki.

W piątek była XVII rocznica stworzenia International Leader's Club i organizacja jest stworzona do wzajemnego promowania się, pomocy i w sumie na wzór Loży Masońskiej i stałem się w niej trzeci po bogu, bo jestem Sekretarzem całego Stowarzyszenia.
No i tyle z newsów, życze miłych wrażeń świąteczno - wiossenych i do poczytania!

- Po co się żenić??? Tak samo mógłbym zapisać pół majątku obcej babie, której nie lubię! - Rod Steward.

3.03.2010

Luźniejszy post...

To tak w kwestii niejakiego postu jaki panuje w katolickiej polsce ;-) a nie ma to jak kawał krwistej kaszanki na przekór, nie??

Dobra, do rzeczy, byłem w Warszawie na dorocznym Kongresie Astrologów, dużo by opowiadać, było nieźle, a tych co bredzili jak potłuczeni, albo udawali wielkich filozofów godzących chrześcijaństwo z astrologią itp koncepcje, zostawiam im samym, to ich problem. Niestety LW nie popisał się zbytnio i jak zawsze promował tylko siebie, obrabiając tyłek każdemu w kuluarach, ale, że ma kosmogram zgodny z kosmogramem polski, to nie ma się czemu dziwić...
Tyle hermetycznego gadania.

Z innych rzeczy jakie mi sie nasuwają ostatnio, to wyścig szczurów do wyborów i to co mnie głównie zmierziło - koncepcja PO aby do urn posłać 16 latki..durnota jakich mało, bo który 16 latek interesuje się polityką??? To byłoby tylko populistyczne mięso do uzupełniania miejsc na listach i podpisów dla tych, którzy więcej dzieciom obiecają.

No i dzień bez dokopania katolikom byłby stracony... WASZ były Karolek, nie zostanie świętym, bo do tego jak wiadomo, trzeba cudu (no chyba, żeby moje nawrócenie na katolicyzm, lub monogamię kościół zaaprobował jako cud, to kto wie!!!)a tu zakonnica francuska, rzekomo cudownie pod wpływem modłów do boga Karola - ozdrowiała! A guzik! Właśnie się okazało, że nastąpiła ostra recesja jej choroby i cudu nima!!!! Miejmy nadzieje, że choć babina przeżyje aby dać świadectwo obsesji boga Karola, nie wiadomo, bo nad tym też debatują - czy będzie zza grobu pomagał sportowcom, czy populistycznym muzykom??? Poczekamy, zobaczymy czego patronem go zrobią...

- Sex dla mnie może nie istnieć, no ale skoro już jest...- C. Pazura.

21.02.2010

Odpowiedż

-A czemu piszesz "nasz" pipież? pisz wasz papież jak taki anty klerykalny jesteś.-

A kto to jest "pipież"??? A jeśli chodzi o Papieża, to napisałem nasz, z lekką nutą sarkazmu, może tak lekką, że nie wyczuwalną..
A chodziło mi, nasz, w znaczeniu - pochodzącego z polski.Bo ja osobiście, nic z tym Panem do czynienia, mieć nie chcę.
D.

11.02.2010

Tłusty czwartek a sprawa głodu.

Dziś mamy tradycyjny tłusty czwartek, nie mam pojęcia skąd to sie bierze, poza tym, że to zwykle był przełomowy moment zimy i trzeba się było dobrze kalorycznie najeść aby dotrwać do wiosny. Co do plagi głodu jaką mamy na świecie, uważam, że przyczyniają się dwie rzeczy (jasne, że jest jeszcze szereg innych przyczyn), którymi chce sie dziś pokrótce zająć...

Szczyt najbogatszych krajów i tak niewiele pomoże tym biednym krajom, bo subwencje rządowe, są i tak przechwytywane przez rządy krajów Trzeciego Świata i pokrywają wyżywienie tego rządu, to zupełnie tak jak w Polsce, nasz rząd coraz bardziej przypomina mi Argentynę i jej korupcjogenność. Do tych najbiedniejszych, nie dociera nic, lub zupełne ochłapy z pańskiego stołu.
Na szczęście mamy kilka mechanizmów naturalnych, które trochę regulują kwestie głodu. Nie będę popularny ale sami wiecie, że to są wojny i plagi, które mogą część z nas wybić.
Że faszysta??? No trudno, od faktów się nie ucieknie...mimo wtłaczanej w głowy flower power itp głupot.
Naprawdę utrzymanie tylu istot ludzkich na ziemi, jest strasznym wyczynem dla naszej planety..dla uświadomienia kilka faktów:
- 5 tyś lat PNE - 30 mil ludzi
- 2000r.PNE - 300 mil
- 1820r. - 1 miliard
- 1930r. - 2 miliard
- 1960r. - 3 miliard (mimo wojny!!!)
- 1974r. - 4 miliard
- 1988r. - 5 miliard
- 1990r. - 6 miliard
- 2012r. - 7 miliard
- ok.2040r. - 9 miliard
Mam nadzieje, że daje wam to do myślenia? Dlatego mój wkład w ekologię jest taki, że nie mam i nie chce mieć dzieci, bo jest to bardzo ciężkie i odpowiedzialne aby utrzymać, wychować i wyżywić całą gromadę.
Jasne zaraz sie podniosą głosy typu: mnie na to stać, to będę miał! Albo: bóg tak chce, i to dar z niebios (boże jakie samooszustwo i demagogia!); Czy: im więcej tym lepiej, bo same się wychowają i im ich więcej to mniejsze koszty, bo ze starszych, młodsze będą dziedziczyć...a pomyślał ktoś, jakie to jest upokarzające dla dzieci, że nie mają czegoś TYLKO swojego, tylko coś co już nikt tego nie potrzebuje!?
Ciekawostka jeszcze nt. krajów trzeciego świata - jest klęska głodu, nadciąga kontyngent z żywnością...wszyscy żrą jak szaleni, czysta biologia..no i co robią najedzeni?? - Na potęgę kopulują i tworzą lokalną bombę demograficzną..więc nie wiem co lepsze (to już okrutny żart) czy dać im się samym powybijać i zjeść wzajemnie, czy też puścić tam litościwą bombę i wybić wszystkich, bo uświadomcie sobie - NIKT im żadnej innej szansy na tzw normalne życie NIGDY nie da!!!!
Już nie wspominam, ze grabież zasobów ziemskich postępuje na gigantyczną skale, a sa to zasoby nie odnawialne i każde pokolenie będzie musiało coraz więcej płacić swą pracą i swym życiem za podstawowe standardy jakie panują np. w tej chwili. Nastąpi coraz większe rozwarstwienie i wyzysk ze strony bogatych a kradzież ze strony biednych.
Już naprawde nie chce tu mieszać kościoła, który swą ciężką łape dokłada do samozagłady ludzkości poprzez hasła typu - Idźcie i czyńcie sobie ziemie poddaną itp..mierzi mnie ten temat...
I druga sprawa o jakiej mało kto uczy, a jest podstawą naszego życia, etologia człowieka i ewolucjonizm - mianowicie, ludzie a szczególnie kobiety, zostały tak sfabrykowane (nie boję się tego słowa)aby wśród dżungli, gdzie miliony lat żyliśmy, zauważać owoce i warzywa, które są dla nas najdojrzalsze i najzdrowsze. I to samo robimy wciąż do dziś! Myślicie, że pójście do warzywniaka, czy marketu, różni sie czymś od poszukiwania pokarmu w dzunglii?? Niczym!!! Tylko jest jeden w tym haczyk na jakim przemysłowcy zbijają kasę...
Jest to standaryzacja i tzw estetyka towaru.Czyli po ludzku - kobity kupują tylko najbardziej ładnie wyglądające i największe owoce i warzywa, dlatego ponad 40% żywności ląduje na śmietnikach, bo mają jakąś nieistotną skazę czy ubytek i już się nie nadają do sprzedania!!!
Popatrzcie więc sami na siebie, swoich partnerów i znajomych i zobaczycie, dlaczego jest właśnie tak jak jest.
Howgh!

No comments.

31.01.2010

Newsy

Dziś wieści w tzw. telegraficznym skrócie...

- Najważniejszy news, obwieszczono, że nasz papież kajał się za swe występki (w końcu myślący ludzie wiedzą iż miał długoletnią przyjaciółkę, która sie z rozpaczy zapiła, oraz to, że przyjmował na swego parkinsona leki tworzone z ludzkich embrionów, na dodatek sam napisał, że jeśli choroba przeszkodzi mu w pełnieniu funkcji, to sam odejdzie, czego nie zrobił..)tak, że w imię swoich "wyższych racji, okazało się, iż sie dziadziuś samookaleczał, biczował i nago leżał krzyżem.
Jasne, że można dorobić ideologię, iż to tak jak jezus, za grzechy tego świata, ale nie bądźmy naiwni i dziecinni...może mu to sprawiało przyjemność?

- Aktualnie nie mieszkam u siebie, tylko u swoich miłych wynajmujących, bo piec mi postawiono bez odbioru kominiarzy, komin jest nieszczelny na całych 4 piętrach kamienicy i rozkuwają teraz każde mieszkanie i mam nadzieję, że przed wiosną będe mógł wrócić do siebie...

- Będąc starym zatwardziałym racjonalistą, dano mi do zorganizowania w marcu 3ci ogólnopolski zjazd Ezoteryków a poświecony wydarzeniom 2012 ( o postępach będe informował)

- Teraz ide na wykład o inteligencji emocjonalnej do jakiejś ponoć bardzo uczonej Roshi, też opisze co i jak.

- W lutym będę się musiał do Zbyszka uśmiechnąć, a że to czyta to robie to już teraz :-) pod koniec lutego jest Sympozjum polskich Astrologów i tym razem na pewno tam jadę, bo już mam rezerwację i może mnie na noc przygarnie na słomiance...

- Żeby nie było.. w kwietniu z ramienia ambasady japońskiej zostałem poproszony o zrobienie pokazu Aikido w czasie Dni Japońskich...
Tak, że dzieje się sporo.
Dodatkowo prawie cały tydzień byłem u kogoś w szpitalu aby swą osobą przynieść ulgę, czasem był to pacjent, czasem osoba, która mnie o to prosiła, bo tylko tyle mogłem zrobić, choć trochę było to dla mnie takie nie do końca fair, bo myśle, że za dużo wiary się we mnie pokłada, ale skoro to pomaga...

- Z takich bardziej bliskich informacji, moja przyjaciółka Sylwia miała wyjść za mąż..miała, okazało się że jej luby zasiał swe potomstwo, tyle, że w innym brzuchu i wszystko klapło..
- No i na koniec.. życzę Grześkowi powrotu do zdrowia, bo mdleć i mieć takie problemy z sercem po 30tce i przy tak zdrowym trybie życia jak się unikało wszystkich "P" ;-), to teraz wychodzi, to co sam kiedyś krakał o bujanym fotelu, ciepłych kapciach i herbatce z cytrynką..

- Za niczym nie goń i przed niczym nie uciekaj, po prostu, żyj!

8.01.2010

WOŚP

Jak co roku od 18 lat, gra orkiestra Owsiaka. Tym razem znam to od podszewki, z racji udzielania się w jednym z 1500 sztabów...
Wnioski poniżej...
Wniosek jest taki, że i tak każdy ciągnie na swoje i z racji naszej ogólnonarodowej bidy postępującej, to akcja ma szczytne cele i chwała jej za to, ale ludzie jak zawsze są różni.
Nie będę się wdawał w szczegóły, ale powiem wam tak, że każdy może stworzyć swój sztab i pozyskiwać sponsorów. I tu jest kruczek jakiego pewnie opinia publiczna nie zna, bo szefostwo sztabu ma prawo odciągnąć dla siebie od każdej darowizny 20% !!!
Jak dla mnie to bardzo duża kwota, która co prawda ginie w ogólnej zebranej sumie, ale odliczcie sobie od tego co poda Owsiak te 20% to zobaczycie ile kasy wyciekło.
Ale to i tak jest reklamowany namolnie "Pikuś", bo na pewno znacie, tak dla przeciwwagi Owsiakowi, organizacje zwaną "Caritas"!?
To są dopiero mówiąc otwarcie złodzieje, bo od każdej wpłaty na Caritas i dla Kościoła - dla tych potrzebujących z tej kasy, biednych ludzi, zgadnijcie jaki procent jest przeznaczany???
Nooo dobra, to już wam powiem... całe 0,5%-centa!!!
Dlatego wiadomo, że i tak sumarycznie i tak na takich zbiórkach wszyscy tracimy, ale zdecydowanie polecam Antyklerykalnego Owsiaka, niż poddanych Watykanu, który pobiera bardzo słoną daninę, za to, że jesteśmy hi hi jego służącymi.
To się nazywa - być ustawionym!
O upadku papieża (na posadzkę) i relacjach naszego kraju z czarną, czerwoną i naturalną stonką, już w następnych odcinkach...

- Szczęśliwego Nowego Yorku! -

27.12.2009

Na szyji krzyżyk w kieszeni amunicja...

..na wieki wieków, to jest nasza tradycja...(T.Love)

Co prawda w kwestii tradycji mogę być lajkonikiem, ale to co się wmawia nam jako tradycje świąteczne, to aż śmiać sie chce!
Na portalu O2.pl napisali, słusznie, że w te święta, prawdziwe są tylko prezenty i przyznaje temu rację...
Nie znam wszystkich świątecznych fetyszy i zabobonów, ale do kilku chciałbym sie tu odnieść.
Sama nazwa - boże narodzenie (boże nie jest błędem), jest używana od ok stu lat, wcześniej zawsze nazywano te święta Godami (od - godzenia się)dlatego wigilia jest właśnie taka rodzinna. W Radomiu jest nawet dzielnica o nazwie Godów!
Choinka - typowy napływowy od niemic zwyczaj, u nas w kącie domu lub pod sufitem stał snop zboża zwany chochołem, jako symbol dobrobytu i z tym dobrobytem wiąże sie od razu tradycja sianka (bzdura, że to sianko ze stajenki jezusowej! Tam żyto w jaskiniach i lepiankach i jest stale tak ciepło, że rzadnego sianka nie potrzebowano i 12-tu potraw wigilijnych, które są związane z dostatkiem na każdy miesiąc roku a nie 12-ma apostołami i już bardziej w tych potrawach widzę związek z 12 znakami zodiaku.
Jemioła - przyszła do nas z kultury celtyckiej, sama jemioła jest pasozytem i do tej pory nie wiadomo dlaczego pewne drzewa atakuje a inne obok nie, dla celtów była roślina magiczną bo pojawiała się "znikąd"..
No i sam czas świąt dokładnie nałożony na czas zimowego przesilenia, egipskiego święta Słońca i rzymskich wyborów naczelnego pretora Rzymu, co trwało właśnie ok 3-5 dni...

No a tymczasem siedzę w Radomiu, śniegu nie ma, to kolejny mit o zaśnieżonej wigilii, w ciagu ostatnich 30 lat w danii snieg na wigilie był dwa razy a i u nas niewiele więcej.
Czekam teraz na zakończenie roku i martwi mnie każdy kolejny rok, bo widze jak szybko rośnie bieda wśród ludzi, sam mam kłopoty z kasą, ale i tak widzę ludzi wokół, którzy mają nawet gorzej niż ja i to trochę mnie przeraża, choć znam mechanizmy tym rządzące, ale czasem mój wewnetrzny hitlerek przysypia i wyłażą ze mnie jakieś altruistyczne postawy i w związku z tym, naprawdę życzę i sobie i wam dużo dobra na przyszły rok!

- Czas jest względny, ale czasy są bezwzględne!...-

18.12.2009

O Karpiu i bogu...

W poprzednią sobotę miałem ciekawy dzień.. na chwile odskoczę od tematu - zauważyliście może, że pory roku sie nam w ciągu 3 dni zmieniają? Było lato, lato, i w 3 dni tak szaro i jesiennie sie zrobiło.. a teraz znów to samo mamy z zimą, było w miare ciepło, a w 3 dni mamy - 15 stopni!

...w sobote właśnie zrobiła sie mocna zima, i rano poszedłem na "wykład"..o Runach i ich magii.....póżniej znów byłem na wprost konspiracyjnym spotkaniu, czułem się jak solidarnościowiec w głębokiej komunie, rozmawialiśmy w kręgu Łódziego Towarzystwa Racjonalistów, co w Łodzi możemy zrobić aby choć troche móc oddychać bez czarnego cienia katolickiej stonki na karku. Tu towarzystwo było skrajnie różne od porannego, bo i lekarze, profesorowie i bardzo mądrzy ludzie.
O akcjach was poinformuję..
Ale to nie koniec, bo jeszcze wieczorem trafiłem na akcje Amnesty International i pisałem listy do polityków w celu mojego poparcia wobec politycznego uwolnienia ich więżniów, dodając to że na codzień bywam w sztabie Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, to jak na mój egoizm, jestem ostatnio bardzo społecznikowski (i wystarczy). Teraz czas codziennych wigilijnych spotkań, dla mnie po prostu związanych z tym, że mogę życzyć wam wszystkiego dobrego na nowy rok!
A co do tego boga i Karpia z tytułu? Jest w moim motto!

- Bóg sie rodzi, karp truchleje... -

11.12.2009

I znów idą święta...

Ciężki to dla wielu osób okres, bo zarobki kiepskie a każdy chce jakiś prezent i jak to w polsce - zastaw się a postaw się, mimo kryzysu i tak ponoć wydamy nawet więcej kasy na święta, niż w poprzednich latach!

Wokól mnie niestety coraz więcej chorych ludzi, którzy mimo XXI wieku nie potrafia sobie poradzić ze zmieniającą się rzeczywistością, tylko lgną do iluzji tego jakim by chcieli, aby ich życie wyglądało, a tu niestety rzeczywistość jest okrutna i nie wytrzymują próby czasu...sam nie wiem jak im pomóc, bo jak wariat może pomóc świrowi?, na dodatek, cóż po najlepszej terapii, skoro pacjent nie chce być leczony? Albo szuka rozwiązań wśród innych nawiedzonych osób? Jak dla mnie XXI w wcale nie jest erą nauki i racjonalizmu, tylko wciąż się pogłębia ciemnota i zabobon...

Ale wracając do tych świąt, ja pewnie spędze je zagryzając w wigilię opłatek kiełbasą, bo tak upadają zasady niby odwieczne..pamiętajcie, że wasza pasterka też już sie zmieniła i nie jest o północy, tylko o 22.00!!! Dlaczego? A co to nie stać was na pomyślenie, dlaczego???
Jak dla mnie nie ma to nic wspólnego z narodzinami Jezusa (wg ostatnich badań data jego urodzin to 17.06, o ile wogóle się narodził)ale fajna okazja do spotkania się w miłym gronie, włąśnie wymiana serdeczności i podarunków, okazja taka jak i każdego innego dnia, nie mieszajcie tego Wielkiego Nieistniejącego w ten wieczór, tylko naprawdę pomyślcie jak daleko odeszliście od ideałów i przykazań jakie wam wpojono wszelkimi metodami i zwyczajnie dobrze sobie życzcie i nawet może chwile pomyślicie o mnie...ech, może za dużo sobie wyobrażam...

I zamiast motto na koniec, tekst dla jednego z moich kolegów a kiedyś przyjaciela.. zarazem żartobliwy, ale jakże dla niego prawdziwy! - Jeśli coś się żle dzieje w związku, to wina jest zawsze po dwu stronach: żony i teściowej!

4.12.2009

Okupacja

Chciałbym wam do końca uświadomić iż właśnie od środy jesteśmy już w pełni państwem wyznaniowym, pod katolicką okupacją.
Nasz Trybunał Konstytucyjny zechciał, prawie, jednogłośnie wyjawić nam, iż ocena z majaczeń (czytaj: religii katolickiej) jest równoznaczna z oceną z matematyki.
No ja po prostu nie mam już więcej komentarzy, jedynie tyle, że nie wierze już w tzw demokrację, bo uzasadnienie trybunału było lapidarne - z racji, iż katolicyzm jest dominujący, dlatego go uznamy.
To jest tak samo jak z faszyzmem, zresztą w polsce teraz się czuje jak w faszystowskim kraju, nawet koszule są tak samo - czarne..

Więcej nie pisze bo mnie krew z cudownego kielicha, gdzie nawiedzona pani biolog odkryła kawałki ludzkiego mięśnia sercowego..zalewa.
Amen

27.11.2009

Grrryyypa....

Moje spojrzenie na Grypę.
Pierwsza rzecz, to i tak grypa towarzyszy ludziom już od wielu wieków, jak wiele chorób, przeniosła się na człowieka z drobiu, gdzie jest powszechna, choć niegroźna.
W ogóle wiecie czym jest, z punktu widzenia biologii, wirus? Jest to forma kawałka DNA, która przenosi się miedzy gatunkami, po to aby przenosić informacje o tym co danemu gatunkowi może się przydać, czyli de facto, jest ważnym elementem ewolucji, bo dzięki wirusom wiemy, iż nie potrzebne są nam skrzela aby oddychać.
No i jak to w przypadkowej przyrodzie, niektóre typy wirusów są pożyteczne, a niektóre nas wyniszczają, ale to jest naturalne i normalne biologicznie.
Tak się martwimy (z lęku o siebie)tymi śmiertelnymi przypadkami, ale patrząc globalnie to naprawdę, jest to marginalna ilość zgonów!
Tak jak się mówi, że, w XX w. podczas wojen, wielkich rzezi ludności w Chinach itp. masakrom, szacuje się, że zginęło w sumie ok. 200 mln. Ludzi.. No co to jest, jeśli przyjmiemy, że w XX w. żyło nas zaniżając – ok. 5 miliardów??!!! To tyle co nic! Już wcześniejsze wieki były dla nas dużo trudniejsze do przeżycia jako gatunku.
Ale już nie przytruwam dywagacjami… wracam do tematu, i twierdzę, że to właśnie cywilizacja jest sama sobie winna wypaczeniom.
My od wieków jesteśmy przystosowani do życia wśród robactwa i bakterii, mamy z nimi bardzo wiele relacji i niestety nadmierna ostatnio, sterylność ludzi powoduje właśnie zaburzenie homeostazy i naszą nadmierną podatność na choroby.
Według Etologii, właśnie jednym z warunków sukcesu przetrwania naszego gatunku jest to, iż unikaliśmy mycia się i nasz zapach dla drapieżników był i jest odrażający, tak, że zwierzęta same nas omijały. Tak naprawdę, myć zaczęliśmy się od końca XIX w., dla ewolucji jest to chwila i tak naprawdę poprzez nadmierne wyjaławianie się z brudu, staliśmy się podatni na byle np. Grypę…
Zawsze się podśmiewywałem jak w czasie letnich bieszczadzkich obozów „ekologicznych” ¾ obozu walczyło na śmierć i życie o ciepłą wodę i mycie przynajmniej 2x dziennie! Rozumiem względy estetyczne i erotyczne, bo wypachniony i czysty osobnik jest bardziej ponętny, no ale gdzie ta ekologia i życie w zgodzie z przyrodą? Najczęściej ci co wrócili z gór, zaraz w mieście zapadali na zaziębienia i jakieś alergie z powodu – powrotu do sterylności.
Głównym powodem alergii i wszelkich chorób gardła i płuc są zbyt higieniczne warunki życia i kiepskie chemicznie przetworzone pożywienie. Wytępienie pasożytów żyjących z nami w symbiozie, sprawia, że układ odpornościowy nie napotykając przeciwnika zaczyna atakować własne tkanki i powoduje choroby autoagresywne. Ale o takich chorobach, następnym razem, teraz co zrobić z naszą świńską grypką?
- Wzmocnić nasz układ odpornościowy w naturalny sposób, czyli – uprawiać sport i sex, odżywiać się naturalnymi antybiotykami (o to kolejny mit – antybiotyki nie zabijają innych bakterii, raczej nawiązują z nim relacje i zależnie od siły własnego gatunku wypierają niekorzystne /dla nas/ bakterie, często infekując nas samych, dlatego b. ważnym jest aby przepisany antybiotyk brać do końca aby namnożył się w naszym organizmie i nasz organizm traktował go naturalnie, bo w czasie przerwanej kuracji niestety następnym razem ten antybiotyk nie zadziała bo się na niego uodporniliśmy), co do szczepionek, niestety odeszliśmy zbyt daleko od natury abyśmy sobie bez nich poradzili, przynajmniej w „cywilizowanych’ krajach więc jestem –za- , ale bez panikowania. Jak do tego dodamy racjonalne życie, odrobinę alkoholu, cebule, miód i czosnek, to możemy gwizdać na każdy rodzaj grypy i spokojnie, hi hi kichać na grypkę…
To czego uważam, że powinno się teraz unikać, to miejsc dużych zbiorowisk ludzi, że jak zawsze wspomnę arogancki kościół gdzie księża uważają się za prawie bogów i myślą, że mogą dawać komunię prosto z łap z czyjąś śliną a i ludzie są głupi, bo każdy wsadza paluchy do tej samej kropielnicy… resztę myślę sami sobie dopiszecie i domówicie…

18.11.2009

18.11.2009

Powoli zima znów się zbliża... no cóż mimo całej nagonki związanej ze Świńską grypą i jej tzw pandemią, myśle, że tą zimę przeżyjemy!
Tymczasem u mnie zbliża się seminarium z Krzyśkiem.
Sekcje sie trzymają jako tako..
Poprzez Pawła nawiązałem znów kontakt z Józkiem Onoszko i obecna szkołą psychotroniczną. Żeby nie to, iż wyjeżdzam na weekend do Radomia, to bym prowadził wykład o Tarocie :-).
Coż jak nie teraz, to innym razem, ciekawi ludzie tam przychodzą, więc warto sie w towarzystwo wkręcić..
To chyba moja karma - życie tak na granicy miedzy parapsychologią a realizmem.
W miarę znam obie strony medalu, paranoja (z tego względu) mi nie grozi, więc czemu nie żyć on the edge??

- Cóż, trzeba być twardym jak chleb z Biedronki i napakowanym jak autokar do Lichenia! - K. Wojewódzki.

1.11.2009

Świeto zmarłych

Jedyne pewne święto, które także będzie naszym świętem! :-)

Coż, co nowego..okazał się żywym Robert o którym pisałem w ostatnim wpisie, bo go odratowali, mimo tego, że sam tego nie chciał (ja nie jestem za tym aby utrudniać komuś drogę życia czy śmierci). Był u mnie, ale ja widze, że wcześniej czy póżniej on to jednak powtórzy i to do skutku.

Trafiła mi się okazja aby pobyć na wykładzie Olego (www.buddyzm.pl) i co??? Kicha...jakbym był początkujący, to nic by mnie do tego buddyzmu nie pociągneło. Jak na księżycu - brak klimatu, bo sala na szybko zaadoptowana i jakoś patrząc na Olego nie mogłem uwierzyć w jego zapewnienia, że jest pogromcą snu i jest wypoczęty, skoro ziewał co chwilę, nie miał tematu i tak se gadał co mu na myśl wpadło. Myśle ze uczciwszym by było jakby się przyznał do zmęczenia i tego, że nie spał poprzedniej nocy, niż to że o północy miałem dość i nawet do schronienia nie dotarłem.

Teraz jestem w Radomiu, ale jak wróce do Łodzi to w końcu będe miał u siebie piec! W końcu będzie cieplej! Tak, że każdego zapraszam do odwiedzin u mnie!
No i z Andrzejem powoli przymierzamy się aby z tego mojego Aikido w końcu zrobić coś dla siebie (jako miejsce pracy) jak i dla innych poprzez profesjonalne podejscie do sprawy, typu osobna sala, zajęcia rano itp...
A dziś cóż pochylmy się nad ewolucyjnym kołem życia i śmierci i życze wam jak najzdrowszych ciał po smierci, chociaż żeby robaki miały się czym pożywić...

-Jakie tożycie piękne, jak się o nim tak mało wie...- film "Wrzeciono czasu".

18.09.2009

A jesień tego roku byla piękna....

No cóż, było lato, piękne chwile i takie tam dyrdymały...ale twarda rzeczywistość zawsze przywali z grubej rury, każdy myśle, to zna.

Ostatnio dni mi mijają na pokazach wszelkich sztuk walk. Tydzień temu w Orońsku "Dzień Wietnamski" i godzinny pokaz tamtejszej grupy udającej kung fu (teraz na oczy mogłem zobaczyć jaką ściemą są pokazy "KI" i rozbijanie przedmiotów, choć przyznam, sprawnością dorównują małpom i sam przy nich się czuje jak dziadek.
Wczoraj miałem okazje na radomskiej "Broni" obejrzeć IV Pokazy szkoł i sztuk walki.
Piękny pokaz był Judo i Zapasów. Karatecy, jak dla mnie nie mieli co pokazać, chińskich sztuk wogóle nie było, kick i normalni bokserzy to mają mało wspólnego ze sztuką, ale są skuteczni w praniu po twarzy, a Aikido...lubie Dudusia, w końcu kiedyś mój uczeń, i wcale nie twierdzę, że zrobiłbym lepszy pokaz, tylko niestety Duduś nie ma jaj i wyszło jak wyszło...
Teraz czas aby rozruszać swoje poletka, czyli łódzką i radomską sekcje.
W Łodzi dwie sale i jedna w Radomiu, coś jest do robienia.
Za chwilę wyjazd do Berlina na seminarium, będzie fajnie jak zawsze i grupa mi sie zintegruje.
Potem czas, albo własną działalność, albo zaczepić się do rozsądnej pracy, bo z kasą i jej zarabianiem nie wyszło tak jak miało być. Ale to inny temat i nie będę go narazie poruszał.

Jedynie na koniec tego postu...nie wiem sam bo Robek Krawczyk, mój kumpel radomski, niestety wplątał sam siebie w chorą patologiczną miłość i czworaj do mnie dzwonił, chyba jako do ostatniej osoby i wypłakiwał mi się, że Ewa nie chce z nim być, więc życie nie ma sensu (nie będę tego rozstrząsał psychiczno emocjonalnie, każdy niech myśli co chce)i mówił, że właśnie popija kolejne środki nasenne wiśniówką...albo zrobił kolejną ściemę, z czego jest mi znany, bo to stary manipulant, albo...cześć jego pamięci...

-Memento mori...-

23.08.2009

24.08.09

Myslałem, że niewiele mnie może zdziwić u ludzi i to wsród znajomych, ale...to już temat na nastepne wpisy, tym bardziej, że to raczej rozsmieszające zdziwienie niż zszokowanie...
Tymczasem co...wakacje sie kończą, ja niby nigdzie nie byłem, ale z racji, że mieszkam w Tuszynie pod Lodzią to i tak czuje się jak na dlugich wakacjach. Tak samo narazie w Tuszynie pracuje i handluje chińskimi różnociami. Ma się dzieki temu kolejne znajomoci i doswiadczenia życiowe..
Najważniejsze, że z mamą sie udalo i zrobiono jej zabieg na prawe oko i już na nastepny dzień calkiem dobrze na nie widziała, tak, że kamień spadl z serca.
Jedynie mama narzeka, że z powodu Agnieszki lata temu wyjechałem z zapyziałego miasteczka (to eufemizm na temat Radomia)i częsciowa prawda, i chcialaby abym powrocil.
Ja niczego z góry nie przesądzam i jak sytuacja zmusi, no to trzeba będzie, choć z największą niechęcią, powróce, ale znacie mnie i wiecie, że...
Z powrotem mi się reaktywują sekcje, i Lódzka i radomska a kto wie czy też nie Piotrkowska, ale u mnie jest tak, że dopuki nie mam czegos w ręku to tego nie mam, ale trzeba cos robić w tym kierunku.
To tak po krótce aby naswietlić sytuacje, a niedlugo powrót do różnych moich wypocin i przemyleń.
Milego końca wakacji i bawta się jak najlepiej.

-Jemach szemo wezichro- biblijne okrelenie apostaty, w tłumaczeniu - Oby twe imie i pamięć o tobie zagineła...o czym w następnym odcinku...

15.07.2009

16.07.2009

Czasem jak dzis, nie mam w głowie tematu, więc piszę date..
A co tymczasem się dzieje?

Na arenie politycznej wielkie zadęcie Buzkiem, który jako przewodniczący, niestety jest tylko po to aby ładnie wyglądać, bo to funkcja reprezentacyjna a nie jak wielu sądzi - decyzyjna..
Zbliża się koncert Madonny, i mam nadzieję, że cos się wypowie w kwestii zabobonnego ludu wszechpolski i da na koncercie czadu. A jej rywalka, chyba ma problemy zdrowotne, bo ponoć się Britneyce przytyło 6kg/miesiąc, i wogóle się wystraszyła naszych katoparanoików i wogóle odwołala polski koncert.
Mysle, że i tak, nikt nic na tym nie traci, mamy w końcu przaśną Dodę, która też niby chce już zerwać ze swą landrynkowocią.

A u mnie..były urodziny, Łukasz mi zmasakrował śródręcze a Rafał na seminarium w Warszawie doprawił, ale co tam, raz sie żyje..
Jestem z przerwami w Radomiu, bo mama ma ostrą cukrzyce, a to choroba, która niszczy nerwy i mama ma zniszczony słuch i wzrok.
Biegam z nią do lekarzy i mam nadzieję, że mniej się będzie męczyć, bo to - myślę, że jest większą epidemią niż swińska grypa i o tym się nie mówi, ale mamy pandemie cukrzyków, sam też już się do nich zaczynam zaliczać, ale ja się ruszam a cukrzyca tego nie lubi..
Martwię się o Tomka, bo już drugi atak tak silnej depresji i tylko chory z urojenia egzorcyści wyczyścili mu pokój z jego cennych pamiątek każąc w to miejsce nastawiac krzyże i dziecinne obrazki, no ale depresja też nie wybiera i nic nie poradzimy, że mózg nie daje sobie rady z otaczającym światem, oby tylko mu to mineło.
Po wakacjach o ile sie da, chce z Kasią wskrzesić radomską sekcje Aikido i miejmy nadzieję, że się to nam uda rozkrecic, trzymajcie za to kciuki!
No i to było na tyle...

- Vero nihil verius! -